W reportażu ślubnym to stwierdzenie jest bardzo prawdziwe. Przeglądałem właśnie zdjęcia z sobotniego ślubu Doroty i Klaudiusza i naszła mnie pewna refleksja którą chciałbym się tutaj podzielić. Konkretnie mam na myśli moment po wyjściu z kościoła:

W tym momencie byłem odwrócony plecami, aparat zwisał na pasku. Kątem oka dostrzegłem całą sytuację. Wiatr podwiewał welon a Dorota próbowała go ściągnąć. Sekundę później byłem już odwrócony, aparat przy oku i już wiedziałem że z poziomym kadrem nie dam rady złapać welonu, akurat miałem zakręcony obiektyw stałoogniskowy więc “bez zuma”. Szybka decyzja i kadr skośny, który w efekcie dodał dramatyzmu. Moment trwał od 16:11:56 do 16:12:04. Zrobiłem 8 ujęć ale tylko jedno ma taką moc przekazu jak to które znajduje się powyżej. Uśmiech Doroty jest niesamowity - tego nie da się “ustawić”.
Ekspresja chwili zmienia się w ułamkach sekundy i złapanie wyjątkowych momentów jest zadaniem bardzo trudnym. Wymaga oprócz doskonałej znajomości sprzętu, umiejętności kadrowania zdjęcia od razu w aparacie oraz często .. szczęścia. Dlatego uważam że reportaż ślubny jest jedną z najtrudniejszych kategorii fotografii i wbrew pozorom zawiera elementy innych typów fotografii (moda, reportaż, fotografia sportowa, pejzaże itd..). Kilkukrotnie słyszałem opinię że fotograf “to ma luźną pracę za dobrą kasę”. Nie tylko od osób niezwiązanych z fotografią ale także fotografów komercyjnych którzy zlecenia ślubne przyjmują ze wstydem. Niestety często te osoby nie mają pojęcia czym tak na prawdę powinna być fotografia ślubna. To nie ma być “strzelenie” listy obecności pod kościołem czy wujka z kotletem w ustach. Prawdziwa fotografia to łapanie emocji. Zdaje mi się że w Tarnowie rozumiem to tylko ja i Hubert Burzawa. Często przez 14-16 godzin z drobnymi przerwami jestem w pełnej gotowości aż coś się stanie. Kreatywność pracuje, oko cały czas szuka czegoś wyjątkowego czego nie widzą inni. Czasami staram się patrzeć poza oczywiste zdarzenia. Może coś dzieje się w tle? Przykład ze ślubu Agnieszki i Tomka:

Na “celowniku” miałem grupkę osób stojących bliżej mnie. Szukałem jakiś momentów gdy śmieją się do siebie lub czegoś niezwykłego. W pewnym momencie zauważyłem parę która odeszła dalej i rozmawiali. Podświadomie wiedziałem że coś ciekawego może się wydarzyć i nie myliłem się. W pewnym momencie odwrócili się i powstała ta magiczna chwila. Niektóre rzeczy można przewidzieć, wtedy jestem gotowy na zdjęcie.
Dużo zależy od ludzi. Jeśli wesele jest smutne, ludzie siedzą i patrzą w talerz, dużo trudniej zrobić ciekawe zdjęcia. To jeden z wielu problemów przed którymi staję ja i wielu moich kolegów fotografów. Mimo że nie jest to wina fotografa, czujemy się w takich sytuacjach mało komfortowo. Przecież naszą pracą jest dostarczyć wyjątkowe wspomnienia. Weźcie drodzy klienci tą kwestię pod uwagę podczas planowania Waszego dnia.
Ok, koniec przynudzania
Po prostu musiałem to z siebie wyrzucić. Chętnie poznam Waszą opinię na ten temat.
czesc:) wydaje mi sie ze nie ma czegos takiego jak “smutne wesele”, bo w koncu to najszczesliwszy dzien w zyciu i w pewien sposob ma swoj charakterystyczny urok/magię.
No chyba ze w takim brales udział- ja osobiscie sie nie spotkalam z nudnym i smutnym weselem.
I licze ze na mojej IMPREZIE bedzie Ci sie bardzo komfortowo pracowało:)
Pozdrawiam
Niestety zdarzają się. Może “smutne” to złe określenie bo w końcu to wyjątkowy dzień. Chodziło mi raczej o sytuację gdy podczas zabawy weselnej nie dzieje się nic szczególnego. I wtedy zdjęcia również tracą na wartości.
Rolą fotografa nie jest prowadzenie imprezy tylko tworzenie wspomnień. I staram się najlepiej uchwycić coś co nazywam “warunkami zastanymi” czyli momenty w takiej formie w jakiej występują, bez ustawiania.
“może “smutne” to złe określenie”
Jest określenie może niezbyt ładne ale trafia w sedno sprawy, trafiają się czasem tak drętwe wesela, że czasem jestem miło zaskoczony zdjęciami. No ale tak już czasem bywa…
nie przynudzasz czytalam z zaciekawieniem wlasnie takie zdjecia powinny byc, aby uchwycaly te wyjatkowe momenty
filmow nikt nie oglada potem a takie zdjecie przywoluja wspomnienia
święte słowa panie fotografie, atmosfera na weselu czyni cuda lub zabija chęć i kreatywność,
a co do pracowania przez 14-16 godz. to ta “robota” to nie sztampa, nie można się uaktywniać tylko w ważnych momentach, bo przegapiłoby się niuanse, któe tak naprawdę świadczą o weselu (o fotografie nie wspominając); szacuneczek dla Twoich zdjęć i podejścia; pozdrawiam