
Właśnie mijają 3 lata mojej kariery fotografa ślubnego. Ta rocznica skłania do przemyśleń. Gdzie jestem? Co dalej?
Wyznaczenie kursu na przyszłość nie może odbyć się bez patrzenia na to skąd się przybyło, gdzie był postawiony pierwszy krok.
Mój pierwszy krok postawiłem we wrześniu 2006r. Byłem na weselu formą prezentu od mojego dobrego kolegi Rafała dla pary młodej. Oni dostali zdjęcia za darmo a ja miałem okazję zorientować się o co tak na prawdę chodzi w fotografii ślubnej. Teraz już wiem. Powinna uwieczniać przede wszystkim emocje. Nie może pokazywać za wiele tak aby widz mógł sam dopowiedzieć sobie historię. Zapomnijcie o poprawnie naświetlonych zdjęciach, realistycznych kolorach czy poprawnych kadrach. Są NUDNE.
Przez 3 lata przeszedłem dosyć sporą transformację. Zarówno w sposobie patrzenia na wydarzenie jakim jest ślub jak i w kadrach oraz moim miejscu pośród ludzi. Miałem do wyboru: być blisko i widoczny dla wszystkich lub obserwować wydarzenia z daleka, skrycie zapisywać notatki z tego dnia. Notatki obrazem pisane.
Zmiany to także sprzęt. Zdjęcia poniżej były robione sprzętem z niższej półki (Canon 350d, podstawowy obiektyw, 50mm/1.8 i 70-200/4). Dziś na sprzęcie nie oszczędzam- aparaty wymieniane są co sezon, nie ze względu na zużycie ale na mój komfort psychiczny - pracuję na tym co nie zawiedzie, to co dostarczy jeszcze lepszy materiał do późniejszej obróbki.
Obróbka … kolejna sprawa która ulegała transformacji przez 3 lata. Obecnie mój system pracy jest już dojrzały i od początku sezonu 2009 nie zmienił się w znaczącym stopniu. Pozostają tylko eksperymenty z nowymi schematami kolorów.
Podsumowując - przez 3 lata przeszedłem bardzo długą drogę. Właściwie to nie spacerem a sprintem. Nie czuje zmęczenia tematem i jestem gotowy na nowe wyzwania. Być może jednak nie w Polsce….
Poniżej kilka zdjęć A.D 2006
powiem ci ze jestes odwazny pokazujac zdjecia z poczatku kariery. ja nigdy sie na to nie odwaze:) leza gleboka na dysku zzipowane zapomnianym juz haslem:)
Każdy kiedyś zaczynał
Ja się ich nie wstydzę. Robiłem na 100% mojej wiedzy, możliwości i doświadczenia. Tak samo jak dziś.
Budujące jest to co widzę i czytam. Nikt z nas nie był mistrzem od początku, każdy się uczy i rozwija.
Fajne jest to że nie czujesz zmęczenia tematem.
Życzę dalszych sukcesów.
Męczy może tylko jedna rzecz. Ilość godzin na weselu i przestoje gdzie nic się nie dzieje.
Zazdroszczę kolegom z Anglii/USA którzy przebywają na weselu do pierwszego tańca. Ja także idę w tą stronę gdyż zupełnie wystarczającym czasem na zgromadzenie dobrego materiału są godziny 12:00-22:00. Później to oczekiwanie na te całe oczepiny (jak ja tego nienawidzę
). Na szczęście coraz większa ilość klientów decyduje się pominąć ten etap wesela lub zrobić go wcześniej. Brawo!
No tak, każdy z nas przecież zaczynał w tej branży. Aż z ciekawości oglądnę całość materiału z mojego pierwszego komercyjnego ślubu
bo kilka zdjęć (oczywiście z lampą w jasnym kościele) mam nawet na stronie - czas ją gruntownie przebudować. Z tymi ocepinami to trzeba faktycznie coś zrobić. Denerwujące jest oczekiwanie na tę żenującą zabawę. Mam nadzieję, że kiedyś całkiem zaniknie, czego Wam i sobie życzę. Pozdrowienia z sąsiedniej Dębicy.
PS’ Jak będziesz w okolicach, daj znać, poradzę gdzie zrobić plener
Pamiętam jak nam pokazywałeś te zdjęcia. Nie miałeś jeszcze wtedy bardzo bogatego portfolio, a ja już po ich zobaczeniu czułam, że jesteś fotografem, który przygotuje nam pamiątkę na miarę oczekiwań. Nie pomyliłam się.
Dziękuję 
Choć od naszego ślubu minął już rok lubię od czasu do czasu zajrzeć na Twoją stronę i pooglądać Twoje najnowsze prace. Zawsze jestem pod wrażeniem.
Życzę dalszych sukcesów no i oczywiście jak każdy zadowolony klient polecam kolejnym
Nie od dziś wiadomo, że to najlepsza reklama.
ja tylko do wątku oczepin … zgadzam się że nic sie nie dzieje po 22… wiem to własnego doświadczenia z drugiej strony fotografowanej
Witam. a propos USA
otoż z mojego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że nie masz czego zazdrościć. Po 10 latach w US z polskiego punktu widzenia może się wydawać, że jest inaczej, ale tak nie jest.
Pozdrawiam serdecznie